Wielki Chocz – czyli o widoku, którego nie było

Po co chodzimy po górach? Dla pasji, odpoczynku, sprawdzenia siebie, ale też dla widoków. Rozległe panoramy przyciągają turystów, a rozpoznawanie sąsiednich szczytów i pasm górskich jest świetną zabawą i jednocześnie inspiracją na kolejne wycieczki. Podobnie było u nas z Wielkim Choczem (1611 m.n.p.m.) – podczas wycieczki na Halę Krupową, ten nieco samotny wierzchołek wyróżniał się w sąsiedztwie Tatr. I kusił.

Podobno to jeden z najlepszych punktów widokowych w Słowacji, z którego można podziwiać widoki we wszystkich kierunkach… czy taki argument wystarczy:)

Styczniowy długi weekend spędzaliśmy trochę rodzinnie, trochę solo. Kiedy przyszedł mój solo-dzień zdecydowałem wybrać się właśnie na Wielki Chocz.

Słowacja – zanim wyruszysz

Przed wyruszeniem na Słowację trzeba pamiętać o kilku formalnościach. Konieczne jest ubezpieczenie turystyczne, ponieważ u naszych południowych sąsiadów, akcje ratownicze w górach są płatne. W okresie pandemii należy także zarejestrować swój wyjazd kraju na stronie E-hranica i zabrać ze sobą certyfikat covidowy. Aktualne informacje dla przekraczających granice znajdują się w serwisie Gov.pl.

Wielki Chocz: którędy na szczyt?

Na najwyższy szczyt Gór Choczańskich można dostać się kilkoma szlakami. Różnią się one przede wszystkim dystansem, a zarazem czasem przejścia (od 2:45h do 4:40h). Niezależnie od opcji trzeba pokonać blisko 1000m przewyższenia, co oznacza, że czeka nas spory wysiłek. Ponieważ rano chcę jeszcze wybrać się na stok na Mosornym Groniu, zależy mi na jak najkrótszej drodze wejścia na szczyt.

Przed wyjazdem dokładnie planuje czas jaki potrzebuję na każdy element wycieczki – narty, dojazd, szczyt. Mamy krótkie dni, dlatego z wyliczeń wynika, że na szczyt trafię na zachód słońca. Perspektywa malowniczych zdjęć w promieniach chylącego się słońca motywuje mnie jeszcze bardziej. Decyduję się na szlak najszybszy i zarazem najkrótszy (a przy okazji najbardziej popularny) – niebieski z miejscowości Valaská Dubová.

Inne warianty wejścia na najwyższy szczyt Gór Choczańskich prowadzą z: Jaseňová (3:20h -> MAPA), Vyšný Kubín (3:35h -> MAPA), Lúčky (3:40h -> MAPA) – ten wariant można skrócić o 40 min. zostawiając samochód u wylotu Doliny Jastrzębiej -> MAPA). Najdłuższe szlaki prowadzą od południa z Liskovej (4:40h -> MAPA) lub Likavki (4:55h -> MAPA). Ten ostatni poprowadzony jest obok ruin zamku Likawa, jednego z potężniejszych na Słowacji. Ta średniowieczna warownia, kiedyś strzegła szlaku handlowego z Liptowa do Polski. Dziś została częściowo zrekonstruowana i urządzono tam oddział Muzeum Liptowskiego prezentujące historię zamku.

Start: Valaská Dubová

Słowacka wieś Valaská Dubová znajduje się na uboczu drogi krajowej 59 pomiędzy Dolnym Kubinem i Rużomberkiem na zachodnich zboczach Wielkiego Chocza. Jak wiele słowackich wiosek ma zwartą zabudowę i uporządkowaną zabudowę, z raczej nijakimi podobnymi do siebie domami ustawionymi w szeregach wzdłuż ulic. Generalny obraz słowackich wsi jest nieco posępny, ale podoba mi się to, jak wpisują się w górski krajobraz.

Zastanawia mnie zawsze rozdźwięk pomiędzy dwiema słronami granicy. Po naszej stronie, a szczególnie w Małopolsce, domy stoją wszędzie, bez ładu i składu, każdy inny, każdy w innym stylu. Jest tu jakby bardziej zamożnie, kolorowo, nowocześnie, ale za to bez żadnego planu. 

Jedna z uliczek w Valaská Dubová

Parking we wsi

Z takimi myślami docieram na parking znajdujący się przy miejscowym cmentarzu. Miejsc postojowych jest tu niewiele. Alternatywą jest drugi parking przy boisku piłkarskim. Ja jestem na miejscu na tyle późno, że znajduje miejsce. Oba parkingi są płatne 2 euro za cały dzień (stan na styczeń 2022). Opłatę można uiścić wysyłając SMS-a, w którym należy podać swój numer rejestracyjny (slow. ECV). Dokładne informacje można uzyskać na stronie internetowej miejscowości.

Zasady opłaty za parking na znaku

Legenda o Janosiku

Zaraz obok parkingu znajduje się ważne miejsce dla słowackiej historii. W znajdującej się tutaj karczmie, miał w 1713 roku zostać pojmany Juraj Janosik. Tak, chodzi o tego Janosika, który dobrze znany jest w naszym kraju z postaci granej przez Marka Perepeczko. Legendarny zbójnik rzecz jasna był Słowakiem i wcale nie rabował by pomagać biednym… Jego postać zakorzeniła się jednak w ludowych opowiadaniach i kulturze, w ten sposób narosła różnymi legendami, czyniąc z niego bohatera narodowego.

Zgodnie z jednym z podań, zdradzić go miała starsza kobieta z córką (podobno narzeczoną) za 200 dukatów. Prawda jest jednak mniej romantyczna, bo aresztowano go przez przypadek w czasie rutynowej kontroli. Ot – wypił zbyt wiele i dał się złapać ze skradzionymi przedmiotami. I nie w Valaskej Dubovej, a w Liptowskim Mikulaszu.

W tej gospodzie schwytano w 1713 roku Jurka Janosika, którego zdradziła stara kobieta ze swoją córką Zofią
za 200 dukatów

Niebieski szlak na Pośrednią Polanę

Zostawiam 300-letnią historię i ruszam w górę. W centrum wsi przy skrzyżowaniu rozpoczyna się niebieski szlak, który doprowadzi mnie na Pośrednią Polanę (slow. Stredná Poľana). Szlakówka informuję, że dojdę tam w 1:45h, stamtąd zostanie jeszcze 1:00h na Wielki Chocz. Jest nieco później niż planowałem, więc jeśli chcę być na szczycie przed zachodem słońca, to zostały mi tylko 2h. Przyspieszę i dam radę, martwi mnie natomiast fakt, że po pięknym i słonecznym poranku na stoku, popołudnie zrobiło się pochmurno. Mimo to wciąż liczę na piękny zachód słońca. Ile to już razy miało być nic, a kończyło się na WOW.:)

Miejsce startowe szlaku przy głównym skrzyżowaniu we wsi

Po około 10 minutach mijam zabudowania wsi i wchodzę na łagodną ścieżkę między łąkami. Cieniutka warstwa śniegu zamienia się w lód, dlatego po chwili – przy wejściu do lasu, zakładam raczki. Bez nich byłoby ciężko wędrować. Szlak prowadzi wąwozem, który jest doskonałą trasą dla spływającej wody – w zimowych okolicznościach zamienionej w gruby lód. Spotykam sporo schodzących osób, które które schodzą już ze szczytu. Ci bez raczków muszą przeciskać się mało komfortową drogą między drzewami. Ale w starciu z lodem, nie mają szans.

W tle urwiste zbocza Soliska
Oblodzony szlak

Droga pod górę robi się coraz bardziej stroma. Po około 30-40 minutach od startu, po lewej stronie mijam skalne gołoborze, znajdujące się przy urwistych zboczach Soliska.

Gołoborza pod zboczami Soliska

Mozolnie pokonuję kolejne metry przewyższenia i odległości. Właściwe nic innego mi nie zostało – otacza mnie gęsty las i gdyby nie kilka powalonych drzew, pod którymi trzeba przejść – można by mieć wrażenie, że mój wysiłek będzie trwać bez końca. W pewnym momencie szlak odbija w prawo z dna doliny na wąską ścieżkę. W monotonii podejścia prawie przeoczyłem ten moment, a po licznych śladach na śniegu domyślam się, że nie byłem jedyny:)

Polana Pośrednia, czas na przerwę

Ścieżka staje się jeszcze bardziej stroma, ale po kolejnych 5 minutach docieram do oczekiwanej przeze mnie Pośredniej Polany. Jestem tu po godzinie od startu, co uznaję to za bardzo dobry czas. Zatrzymuję się na chwilę – w końcu mam szansę podziwiać pierwsze widoki. Skromne, gdyż widać stąd jedynie częściowo Tatry Niżne na południu. Natomiast sama Pośrednia Polana jest bardzo duża i pięknie się prezentuje w swej zimowej odsłonie.

Jestem sam więc delektuję się ciszą i przestrzenią. Przede mną Wielki Chocz (choć sam jego wierzchołek schował się w chmurze) i jego mniejszy brat – Mały Chocz. Z ciekawostek: Chocze są w sumie cztery. Wielki, Mały, Zadni i Przedni. Dwa ostatnie, stąd niewidoczne, znajdują się na południe w pobliżu niebieskiego szlaku prowadzącego do Likavki. 

Widok z Pośrednie Polany na Wielki Chocz (wierzchołek w chmurze) i Mały Chocz
Pośrednia Polana – widok na południe

Źródło wody – dla spragnionych

Niebieski szlak powinny też wybrać te osoby, które potrzebują uzupełnić zapasy wody. Zgodnie z oznaczeniem na szlakówce, do źródła należy zejść 1000m. Informacja o wodzie jest niezwykle istotna, ponieważ obszar Wielkiego Chocza jest w nią ubogi. Tutejsze strumienie występują okresowo, a wskazane źródło jest też ostatnim miejscem, gdzie można zaczerpnąć wody w drodze na szczyt.

Zapewne też dlatego w jego pobliżu, na Zadniej Polanie, w latach międzywojennych postawiono schronisko. Był to jedyny tego typu obiekt w Górach Choczańskich, ale niestety nie przetrwał okresu wojny. Do dziś pozostały wyłącznie jego fundamenty. 

Węzeł szlaków na Pośredniej Polanie

Hotel Chocz – dla potrzebujących snu

Schroniska już nie ma, ale być może spotkaliście się z informacją o istnieniu Hotelu Chocz na Pośredniej Polanie. Faktycznie można się w nim ugościć, spędzić noc na łóżku, ma też prawdziwy  szyld nad wejściem… Lubię to poczucie humoru, jakie cechuje naszych południowych sąsiadów;) W rzeczywistości wspomniany hotel, to dawna pasterska chata, przystosowana do schronienia dla turystów. W środku są trzy pomieszczenia, miejsce na ognisko i łóżka z materacami, na ścianie wypisany też jest regulamin i zasady pobytu. Chętnie skorzystam z noclegu tam, przy kolejnej okazji.

Wielki Chocz – szlakiem zimowym czy letnim?

Zostawiam jednak polanę i ruszam dalej. By kontynuować wejście na Wielki Chocz do wyboru mamy dwie opcje: letni szlak zielony oraz zimowe dojście do czerwonego szlaku. Skoro jest zima, wybieram zimna ceste, która odbija w lewo przez las. Na szczyt pozostało mi tylko 1,5km odległości, ale wciąż 350m przewyższenia.

Rozejście szlaków zimowego i letniego

Po kilku minutach znów jestem na znakowanym szlaku. Zdobywam kolejne metry, a wraz z wysokością otwierają się nowe widoki na okolicę. Za plecami ukazuje się Mała Fatra i Magura Orawska, doskonale też widać miejscowości w dolinie, co uzmysławia mi jak duże przewyższenie już pokonałem.

Gdzieś w połowie drogi od polany, znajduje się dobre miejsce widokowe, tym razem na południową stronę. Zatrzymuję się by zrobić zdjęcia, zwłaszcza, że prawdopodobnie jest to dobry moment. Niżne Tatry i Wielka Fatra prezentują się pięknie. Na chwilę nawet przebija się zachodzące słońce, ale jednak chmur jest więcej… spektakularnych widoków raczje mieć nie będe.

Widok w kierunku Magury Orawskiej
Widok na Tatry Niżne
Ostatni fragment podejścia na Wielki Chocz – szczyt schowany w chmurze za wzniesieniem

Dalej ścieżka wkracza pomiędzy kosodrzewinę. Zaczyna się tu stromy fragment poprowadzony po skałach, nie jest bardzo trudny, ale wymaga uważności. Słowacy zamontowali tu łańcuchy, które pełnią one bardziej rolę pochwytu, niż asekuracji. Nie ma tu przepaści, ani ekspozycji, a same łańcuchy w niektórych miejscach są zamocowane do… gałęzi kosodrzewiny. To się nazywa myśl technologiczna!:)

Łańcuchy przy szlaku

Tuż za fragmentem z łańcuchami szlak staje się bardziej łagodny. Jednak po paru minutach niewiele widzę, gdyż świat zaczyna znikać w chmurze. Kilkaset metrów dalej trafiam na żółty słupek z napisem „Wielki Chocz 1608 m.n.p.m.”. Z tabliczki informacyjnej dowiaduję się, że czerwony szlak posiada patrona, którym jest słowacki pisarz Martin Kukučín. Sam wierzchołek, mierzący 1611m n.p.m. znajduje się po mojej prawej stronie.

Wielki Chocz – skryta panorama

Oczekiwane i zachwalane widoki zatonęły w mlecznej chmurze, a o tym co powinienem widzieć, mogę sobie poczytać, dzięki płytce z opisem widocznych wierzchołków. Gerlach, Dumbier, Wielki Krywań, Pilsko, Babia Góra, … – powinno być tu naprawdę malowniczo! Momentami chcmury się przerzedzają, a wtedy widzę nad jakimi urwiskami się znajduję. Ten mglisto-skalno-lodowy świat budzi pewien rodzaj grozy. 

Węzeł szlaków poniżej wierzchołka
Tarcza z opisem widocznych szczytów w panoramie
Urwiste zbocza

Robię kilka zdjęć, próbując przebić się przez chmury, by uchwycić ciekawe kadry i ruszam w dół. Na powrót wybieram bardziej przetarty zielony szlak. Ruszam po śladach, tutaj śniegu na zboczu jest więcej więc wcale nie nie idzie się szczególnie łatwo. Niekiedy trzeba przecisnąć się pomiędzy gałęziami drzew, których pnie tkwią głęboko w śniegu. Po kilkunastu minutach stwierdzam, że wybór tego szlaku nie był dobrym rozwiązaniem, a już na pewno odradzam go przy większej ilości śniegu. Schodząc w dół pstrykam jeszcze kilka zdjęć z Niżnymi Tatrami w tle i ruszam w kierunku polany. Zmierzcha więc nie staję już więcej, kieruję się prosto do auta.

Widok na Niżne Tatry

Droga w dół zajęła mi właściwie tyle samo czasu, co wejście do góry (1:40h). Wielki Chocz mogę uznać za zaliczony, ale wiem niestety, że nie odkryłem prawdziwego potencjału szczytu… Co oznacza tyle, że na pewno tu wrócę.

Informacje praktyczne

  • Najwyższy punkt: 1611 m n.p.m. (Wielki Chocz)
  • Najkrótszy szlak prowadzi z miejscowości Valaská Dubová (niebieski na Polanę Pośrednią i dalej szlak zielony) – czas przejścia w górę: 2:45h, dystans: 4,6km, suma podejść: 950m
  • Samochód najlepiej zaparkować na parkingu przy cmentarzu -> MAPA. Parking płatny 2 euro /dzień.
  • Przez wieś kursują liczne autobusy na trasie Dolny Kubin <-> Rużomberok. Przystanek autobusowy (Valaská Dubová, OcÚ) znajduje się w miejscu rozpoczęcia niebieskiego szlaku -> wyszukiwarka połączeń.
  • Trasa jest wymagająca, ze względu na spore podejście, ale nie jest trudna technicznie. Po drodze nie ma ekspozycji, jedynie należy uważać na urwiska na samym szczycie.
  • Przy szlaku nie ma schroniska, ani infrastruktury gastronomicznej. Dla turystów urządzono kilka wiat, ostatnia znajduje się na Polanie Pośredniej. Przy parkingu znajduje się restauracja Janosikowa Karczma.
  • Warto zadbać o wystarczającą ilość wody, po drodze brakuje miejsca, gdzie można uzupełnić zapasy.
  • Pamiętajcie, by na każdą wycieczkę górską na Słowacji wykupić ubezpieczenie turystyczne.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.