Luboń Wielki z Przełęczy Glisne. Góry w pigułce

Czerwony Szlak na Luboń Wielki z Przełęczy Glisne. Trasa, za którą przepadam. Dlaczego? Ponieważ: 

  • mieszkając w Krakowie i okolicach można wyjść z domu po śniadaniu, zdobyć Luboń i wrócić na południową kawę,
  • na odcinku 2,2 km mamy prawie 400 metrów przewyższenia, więc da się poczuć góry,
  • ze szczytu rozciąga się przyjemny widok na Beskid Wyspowy i Makowski,
  • jest skalowalna – nadaje się do przejścia samemu (szybko) ale też (wolniej) z dziećmi czy rodziną z daleka, która odwiedza nas w Małopolsce.

Jednym zdaniem góry w pigułce: szybka i bliska trasa, która daje satysfakcję i dla nóg, i dla oczu. Podobno rekordzista przez dwadzieścia lat przeszedł ten szlak ponad 4500 razy… Ja się do tego wyniku nie zbliżam, ale lubię tu wracać. Tym razem jest to bardzo spontaniczny, sprowokowany przez okienko pogodowe tej wyjątkowo deszczowej wiosny, samotny wypad.

Parking na Przełęczy Glisne

Wycieczkę zaczynam na Przełęczy Glisne, która jest najdogodniejszym miejsce by zdobyć zarówno Luboń Wielki (szlak czerwony), jak i znajdujący się po przeciwnej stronie Szczebel (szlak zielony). Do niedawna trzeba było parkować wzdłuż drogi, co przy dużej liczbie aut bywało problematyczne. Obecnie wydzielono dwa ogródkowe parkingi, gdzie za 10 PLN można zostawić auto. Zostawiam więc samochód i ruszam czerwonym szlakiem w kierunku widocznej wieży przekaźnikowej.

Czerwony Szlak na Luboń Wielki z Przełęczy Glisne – podejście

Zaczynam podejście. Pierwsze metry to asfaltowa droga dojazdowa do kilku domów. Za ostatnim z nich – jaskrawozielonym – przekształca się w gruntówkę między polami i łąkami. Maj, soczysta zieleń traw, pola pełne mleczy, na niebie kłębiaste chmury. Jest po prostu sielsko.

Przed sobą mam Luboń Wielki (1022m n.p.m),. Jego wysokość przekracza niewiele ponad 1000 metrów ale pięknie odcina się od otoczenia. Jest to najbardziej wybitny szczyt Beskidu Wyspowego (a dziewiąty pod kątem wybitności szczyt w Polsce). Po kilkuset metrach spaceru wzdłuż pól, drzewa gęstnieją, mijam ostatnie tereny uprawne, szlak wkracza do lasu. Jednocześnie zaczyna być stromo, więc nic dziwnego, że dalsza droga prowadzi wyłącznie przez las, gdzie nachylenie terenu uniemożliwia wykorzystanie go na cele rolne. Zaczyna się ciekawe podejście: stromo, stromo, a potem fragment po płaskim… i powtórka z rozrywki.

Po kilkudziesięciu metrach znów stromizna, zmieniająca się w spokojną ścieżkę. W sam raz żeby złapać oddech. Tak, interwały tego szlaku to kolejna rzecz, którą w nim lubię. Prognozy sugerowały dziś ciągnące się deszcze, ale jest przejrzyście i przyjemnie.

Po około pół godzinie od rozpoczęcia wędrówki las się rozrzedza, docieram do rozwidlenia dróg i w oddali, między drzewami widzę charakterystyczne samotne szczyty Beskidu Wyspowego.

Luboń Wielki: rezerwat przyrody i szczyt

Dochodzę na grzbiet, gdzie szlak skręca w prawo wzdłuż granicy rezerwatu przyrody o takiej samej nazwie jak szczyt. Chwilę dalej mijam połączenie z żółtym szlakiem, który – ze względu na rumowisko skalne – powszechnie uznaje się za najciekawsze podejście. Po lewej mijam ogrodzenie wieży przekaźnikowej, zbudowanej w 1961 roku, by transmitować odbywające się rok później Mistrzostwa Świata w Narciarstwie Klasycznym w Zakopanem. Niby to tylko obiekt techniczny, a jednak ściany pokryte są z góry na dół gontem. Tuż obok, nieco niepozorne, ale jeszcze bardziej intrygujące stoi schronisko PTTK. Takie trochę niepozorne, przy wieży wygląda jak mniejszy brat, choć jest od niej starsze o 30 lat. Ten widok oznacza jedno – właśnie zdobyłam szczyt.

Spoglądam na zegarek – czas dzisiejszego podejścia na Luboń Wielki z Przełęczy Glisne to 40 minut. Nieźle, zwłaszcza, że dojazd zajął mi 45.  Bawi mnie ten fakt. Żeby czas spędzony w górach był jednak dłuższy, niż ten w samochodzie, siadam na ławce i przez jakiś czas przyglądam się szczytom, które mam przed sobą. Lubogoszcz, Szczebel, Śnieżnica, Wierzbanowska Góra. Świetne miejsce ten Luboń. Jest taki po prostu. Niezobowiązujący. 

Kilka fotek i po kwadransie schodzę na dół. Kolejne dwadzieścia kilka minut i jestem znów w aucie. W sam raz, żeby wrócić do domu na południową kawę. 

Informacje Praktyczne

  • Najwyższy Punkt: 1022m n.p.m
  • Parking na Przełęczy Glisne – wzdłuż szosy, albo za 10PLN w prywatnym ogródku
  • Na szczycie znajduje się jedynek w Beskidzie Wyspowym schronisko PTTK, dysponujące niewielkim bufetem
  • Czas wejścia na szczyt wg. mapy: 1:15h
  • Opisywany czerwony szlak jest ostatnim fragmentem Małego Szlaku Beskidzkiego łączącego Bielko-Białą z Luboniem Wielkim.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.