Lubogoszcz od Kasiny Wielkiej na szybko

Ten weekend miał wyglądać inaczej. Planowaliśmy powrót w wyższe polskie szczyty w towarzystwie Młodszego – na celowniku była Babia Góra albo Kasprowy. Wrzuciliśmy cały niemowlęcy szpej w auto, zapakowaliśmy dzieciaki do fotelików, odpalamy silnik i… Hej, nie możemy jechać! Młodszy ma gorączkę. Ostatecznie więc atrakcją soboty został lekarz i Nurofen. Tyle, jeśli chodzi o plany. Ale po sobocie jest przecież niedziela. A w niedzielę… czekał na nas Lubogoszcz.

Młodszy czuł się już całkiem dobrze, ale musiał zostać w domu. Starszy natomiast potrzebował ruchu – podzieliliśmy się więc na dwa zespoły – przedpołudniowy i wieczorny. W ramach pierwszego postanowiliśmy zyskać coś z tych gór na weekend – miało być blisko, stromo (żeby poczuć!) i z jakimś widokiem. Padło na Lubogoszcz od strony Kasiny Wielkiej.

Szczyt, o którym myśleliśmy od dawna, ale nie wychodziło – albo za bliski, albo za niski. W końcu „tylko” 968m n.p.m. Aż nadszedł jego dzień. 

Lubogoszcz od Kasiny Wielkiej

Na Lubogoszcz można wejść zarówno od strony Mszany Dolnej, Kasinki Małej, jak i od Kasiny Wielkiej – ponieważ zależało nam na jak najkrótszym czasie spędzonym w aucie, wybraliśmy tę ostatnią opcję. Start z Polany Mogiła przy Kapliczce tuż przy Drodze Wojewódzkiej 964. Jeśli ktoś ma smykałkę do historii, to warto, żeby podszedł na na południowy kraniec polany. Znajduje się tam pomnik poległych żołnierzy wykonany z wieżyczki czołgu z II Wojny Światowej. Czołg podczas walk w 1939 roku wpadł do potoku, skąd nie dało się go wyciągnąć. Został porzucony, a okoliczni mieszkańcy wykorzystali jego elementy jako wyposażenie gospodarstw. Wieżyczka stała się obudową studni, a już po wojnie lokalny artysta, wykorzystał ją jako element pomnika.

Początek jest bardzo przyjemny – szeroka szutrowa droga z widokiem na szczyt, który mamy zdobyć. W przypadku Starszaka namacalny i określony cel to duża motywacja. 

Do przejścia mamy 2,4km z niemal 400 metrami przewyższenia – czeka nas konkretne podejście. Na razie jednak – przez mniej więcej pierwszy kilometr – będzie sielsko i łagodnie.

Lubogoszcz – strome podejście

Przechodzimy przez polanę, a potem idziemy cały czas lasem, skręcamy lekko w prawo, mijamy szlaban uniemożliwiający dalszy wjazd dla auta. Początek lipca, bujna zieleń – stokrotki, poziomki, soczyście zielone drzewa. Cud natury. Wysokości zaczynamy nabierać nagle. Droga znów skręca – tym razem lekko w prawo i mocno do góry. Od tego czasu idziemy stromym  kamienistym podejściem. Starszak jest trochę rozczarowany, nie tego się spodziewał. Jednak odpowiednia motywacja:

Co Cię bardziej przekonuje do szybkiego wejścia na szczyt: duma i satysfakcja, czy lody, które zjemy wracając?
Lody.

robi swoje. Na wysokości około 750 m n.p.m. coraz częściej oglądamy się za siebie – za nami urzekająca panorama Beskidu Wyspowego z jego wybitnymi szczytami: Śnieżnica, Ćwilin, Mogielica. 

Tutaj warto wspomnieć, że na zboczach Lubogoszcza skrywa się beskidzka ciekawostka. Schowane w lesie, na północ od szlaku, znajduje się tu Morskie Oko. Jest to malutki i potrafiący czasowo wyschnąć staw, zupełnie nie znany, w przeciwieństwie do swojego tatrzańskiego imiennika. Trudno też tam trafić, bo raz, że na mapach nie zawsze jest umieszczane w dobrym miejscu, a dwa – nie prowadzi tam żadna ścieżka. Łatwiej za to dotrzec do drugiego stawu – Żabiego Oka, które znajduje się po zachodniej stronie, przy czarnym szlaku z Kasinki Małej. Stawy te powstały w miejscach, gdzie obsunęły się zbocza góry tworząc lokalne zapadliska. Niestety tym razem nie trafiamy na żaden z nich.

Lubogoszcz – zalesiony szczyt

Szczerze mówiąc nawet nie zorientowałam się, kiedy zdobyliśmy szczyt – jak wiele wierzchołków Beskidu Wyspowego (chociażby Mogielica) jest całkowicie zalesiony. Znajduje się na nim kilka ławek, miejsce na ognisko, metalowy krzyż, tablica upamiętniająca Andrzeja Cyrwusa – społecznika z Mszany Dolnej. Wszystko to wygląda bardziej jak polana na drodze do, niż cel wędrówki. Ale tabliczka Lubogoszcz 968m n.p.m nie pozostawia wątpliwości. Szczyt jest nasz. Czas przejścia – 45 minut. Mniej więcej tyle samo, ile spędziliśmy jadąc tu autem. Ale warto było. Jako wielbicielka Lubonia Wielkiego, zapałałam równą sympatią do Lubogoszcza. 

Wariant: Lubogoszcz Zachodni

Wycieczkę można wydłużyć idąc czerwonym szlakiem w kierunku zachodnim. Zdobylibyśmy wówczas kilkanaście metrów niższy Lubogoszcz Zachodni. Oddalony jest o 1,6km, jednak oba wierzchołki połączone są długim i płaskim grzbietem, którym idzie się bez konieczności pokonywania wysokości. Z zachodniego szczytu można zejść czarnym szlakiem, przy którym znajduje się wspomniane już Żabie Oko oraz Baza Szkoleniowo Wypoczynkowa, w której można skorzystać z wyżywienia.

My nie decydujemy się na tę opcję. Spędzamy więc jakieś dwadzieścia minut na Lubogoszczu (tym zwyczajnym, bez przydomka). Tu tradycyjne fotki, słodkostki (w końcu po co dzieci chodzą w góry?), small talki z życzliwymi turystami i odwrót. W niecałe pół godziny jesteśmy znów przy samochodzie. Odpalamy kierunek Kraków. 

Informacje praktyczne

  • Najwyższy punkt: 968m n.p.m
  • Lubogoszcz od Kasiny Wielkiej to najkrótsza droga na szczyt
  • Czas przejścia wg. mapy to 1:15h
  • W miejscu, gdzie zaczyna się szlak nie ma zorganizowanego parkingu. Samochód zostawiamy „na dziko” przy okolicznych polach.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.