Kim jesteśmy

Najwyższy punkt. Góry z dziećmi czyli Ona, On i dwójka urwisów. Jeden dopiero co rozpoczął szkołę, drugi ledwo zaczął chodzić. Każdą możliwą chwilę spędzamy w Górach. W licznych wariacjach jeśli chodzi o sprzęt: nogi, rowery, narty, liny; oraz skład: pojedynczo, w parach lub całym zespołem. 

Nasze dzieci potrafią spędzać noce w aucie, namiocie, salach wieloosobowych w schroniskach. Starszy Urwis mając 3,5 roku zaliczył (na własnych nogach) kilkudniowy trekking po Alpach Julijskich, a jako pasażer przyczepki rowerowej objechał Tatry. Przy skończonych 6 latach ma na swoim koncie ponad 1300km przebytych szlaków na łączną sumę około 1200 punktów GOT PTTK. Młodszy Ancymonek mając ledwo pół roku wziął udział w kilkunastu wędrówkach.

Już jako rodzice zdobyliśmy (osobno) szczyty Alp, Dolomitów, Gór Atlas, Kaukazu, oraz Tatrzańskie marzenia jak Mnich i Gerlach. Połowa z nas wjechała rowerem na włoskie przełęcze i świetnie bawiła się w Tour de Pologne Amatorów. Druga połowa złapała bakcyla biegania po górach.

O czym jest ten blog?

Blog jest o tym, że życie z dziećmi nie oznacza rezygnacji z gór, ale przeciwnie – daje szansę na ich inne odkrywanie. Czasem wymaga zminimalizowania czasu trwania wyprawy, żeby wrócić do Bombelków. Czasem – kiedy podróżujemy w komplecie – wymaga wybrania łatwiejszej trasy. Niekiedy prowadzi na drogę przekupstwa (dwie gałki loda, ale idziemy czarnym szlakiem). Zazwyczaj zapewnia dużo mniej ciszy i dużo więcej bagażu do udźwignięcia. Bywa też naznaczone jest niespełnieniem, kiedy warunki są idealne by skoczyć na Świnicę, ale z kilkulatkiem możemy pozwolić sobie jedynie na Kasprowy.

Ale za to góry z dziećmi pozwalają zyskać zupełnie inne spojrzenie. Nagle uczymy się dostrzegać, że szczyty mają kształt głowy potwora z jednym okiem, a złamana gałąź świerku jest śladem obecności czarodzieja o niezwykłych mocach. Szukamy odpowiedzi na niezliczone Dlaczego? – ta skała jest sypka, a tamta nie, ta rzeka zakręca… A przede wszystkim możemy dzielić się pasją pokazując komuś najpiękniejszą dla nas formę świata. Tę nierówną. Pofałdowaną.

Co znajdziecie na blogu?

Czekają tu na Was opisy szlaków, które przebyliśmy z dzieckiem/ dziećmi lub pojedynczo, ale jako rodzice, więc z ograniczeniem czasowym co do godzin lub dni. Staramy się wtedy wykorzystać czas jak najbardziej intensywnie.  Piszemy do Was z Małopolski, z okolic Krakowa, stąd najwięcej u nas wypraw w Beskidy i Tatry. Ale – co podkreślamy z całą stanowczością – nie tylko.

Pisze do Was głównie Ona. To Monika nie może usiedzieć w miejscu i inspiruje do większości wypraw (Jedźmy gdziekolwiek… Najlepiej już!), a potem nazywa barwy, zapachy, doznania i emocje. Odnajduje się w słowach.

Za to On jest głównym logistykiem wypraw. Człowiek o niespotykanej orientacji w przestrzeni. Marcin patrzy na świat przez pryzmat mapy. To za jego sprawą wszystkie nasze drogi tak pięknie się łączą.

Wszystkiego, o czym piszemy doświadczyliśmy osobiście. Chcemy żeby to miejsce było inspiracją, by pytanie: W góry z dziećmi? zmienić na okrzyk radości: W góry z dziećmi!

Do zobaczenia w Najwyższym Punkcie:)