Kasprowy Wierch i Murowaniec. Najprostsze – najlepsze

Tatrzański klasyk. Jak bita śmietana do szarlotki. Niby można obejść się bez niej, ale po co? Tak samo w tym przypadku. Można szukać różnych tras w Tatrach, tylko po to, żeby nie był to znów ten Kasprowy i Murowaniec, ale po co? Jest tu wszystko, czego wymaga się od jednodniowego wypadu z dziećmi w Tatry.

Przewyższenie ponad 1000 metrów, bajeczne widoki, schronisko. No i jeszcze raz widoki. Jak dla mnie – trasa idealna. Przeszłam ją kilkanaście razy i jak dotąd mi się nie znudziła.

Jakoś tak się złożyło, że Starszak nigdy dotąd nie wszedł na Kasprowy. Odkryliśmy to, spojrzeliśmy na siebie ze zdziwieniem i wiedzieliśmy, gdzie spędzimy niedzielę.

Kuźnice – Kasprowy Wierch

Klasycznie zbyt późno niż zakładały plany wyjechaliśmy z Krakowa. Do zakopanego dojechaliśmy około 11. Zaparkowaliśmy w pobliżu ulicy Bronisława Czecha. Stąd bus do Kuźnic (jeżdżą co chwilę) i równo o 11.30 ruszyliśmy na szlak. Trochę późno, jak na wypradę z dzieciakami, ale jeszcze tak, żeby nie trzeba było się spieszyć.

Kupujemy bilety do TPN (o tym dlaczego to ważne przeczytacie tutaj) i ruszamy doskonale znaną nam trasą. Plan jest prosty – wchodzimy na Kasprowy Wierch przez Myślenickie Turnie. Tam schodzimy do Schroniska PTTK Murowaniec i przez Boczań wracamy do Kuźnic.

Ruszamy zielonym szlakiem. Od szczytu dzieli nas 6,4km odległości i dokładnie 996 metrów przewyższenia. Droga prowadzi lasem, wzdłuż Kasprowego Potoku i mniej więcej zbieżnie z linią kolejki. Wagoniki czasem śmigają nam nad głowami. Równomiernie nabieramy wysokości.

Myślenickie Turnie w drodze na Kasprowy

Do Myślenickich Turni, gdzie znajduje się Pośrednia Stacja Kolejki dochodzimy w około 40 minut, zamiast szlakowej 1h15. Robimy tu długą przerwę z widokiem na Giewont i Kopę Kondracką. Nie, że planujemy – jakoś tak wychodzi z dziećmi. Raz Młodszy czegoś potrzebuje, raz Starszy. A po chwili na odwrót. Jesteśmy w połowie odległości, ale tylko w 1/3 pokonanego przewyższenia. Od teraz będzie znacznie bardziej stromo. Jeszcze trochę lasu, a potem w końcu kosodrzewiny i trawy. Co oznacza widoki.

Kasprowy

Droga powyżej Myślenickich Turni to zakosy przez zbocze Kasprowego. Jest kamieniście i wąsko, ale wynagradza to panorama na południowe zbocza Giewontu czy grań Kasprowy – Czerwone Wierchy. Chyba, że jest mgła i nic nie widać, jak w naszym przypadku. Widoczność z każdym metrem spada. Udaje się nam zrobić jeszcze kilka zdjęć na płaskim odcinku, a potem idziemy z widokiem wyłącznie na siebie nawzajem.

Starszy traci przez to motywację, zabawiam go opowieściami, jak to mama biegała na szczyt, ale historia zdaje się być bardziej pasjonująca dla mnie samej, niż dla 7 latka. Ostatnie zygzaki i jest – zza chmur szczyt i zabudowania. Już niedaleko, co nas cieszy, gdyż Młodszy też nie jest zachwycony senno-jesienną aurą. Jest dość zimno, wilgoć z chmur skrapla nam się na twarzach i włosach. Przekomujemy Starszego, że już blisko, coraz bliżej, i Młodszego, że zaraz wyjdziesz z nosidła. I tak – w przyznajmy to – wymagającej atmosferze mijają nam ostatnie metry.

Kasprowy Wierch – szczyt

Docieramy na szczyt (1987 m n.p.m. ), z którego tym razem nic nie widać. Pędem i w zupełnej ignorancji dla modernistycznej architektury* mijamy zbudowane w latach 30-tych XX wieku Wysokogórskie Obserwatorium Meteorologiczne – najwyżej położony budynek w Polsce, Nie stajemy nawet żeby zrobić zdjęcia tabliczki we mgle, uciekamy do Budynku Górnej Stacji Kolejki (1959 m n.p.m). Tam wyciągamy jedno dziecko z plecaka, drugie – niby zmęczone, nagle (kiedy nie jest już tak nudno) zmęczone być przestaje i biega po budynku. Atmosfera znacznie się poprawia.

Siedzimy tam na korytarzu może pół godziny, może dłużej. Lubimy to miejsce – kojarzy nam się z ciepłem, po wchodzeniu na Kasprowy zimą. W końcu jednak trzeba ruszyć. Od teraz tylko w dół – na Halę Gąsienicową do schroniska PTTK Murowaniec, gdzie zjemy obiad. To są argumenty, które trafiają do Starszego.

Kasprowy Wierch – Hala Gąsienicowa (Schronisko Murowaniec)

Pierwsze metry w dół – i sami nie wierzymy – ale zaczyna się rozpogadzać. Idziemy żółtym szlakiem wzdłuż Kolejki Krzesełkowej Gąsienicowej. W dwóch-trzecich drogi, przy dolnej stacji Kolejki widzimy już niebieskie niebo i przewalające się w oddali tabuny chmur. I teraz – zjawisko zniewalające. Chmury gwałtownie unoszą się i opadają na szczyty gór. Co rusz wyłania się, a to Kościelec, a to Świnica, w tle Przełęcz Liliowe. Wszystko w poświacie złotego wrześniowego słońca i rudo-czerwonych traw. Jest pięknie. Stoję jak oczarowana.

Męska część wycieczki poszła trochę szybciej, ale z relacji wiem, że Starszak również uległ zachwytowi i oznajmił, że jednak OK, wycieczka udana.

W Murowańcu jesteśmy po raz pierwszy po remoncie – w czasie pandemii jakoś o niego zahaczyliśmy, ale bez możliwości wejścia do środka. Po remoncie, czy przed – lubimy to schronisko. Chowa w sobie szereg naszych porządnych górskich wspomnień. Siedzimy tu trochę, siedzielibyśmy dłużej, ale do Kuźnic jeszcze prawie 5km, a Starszy ma jutro o 8 stawić się w placówce oświatowej. Trzeba ruszać.

Schronisko Murowaniec – Kuźnice (przez Boczań)

Wchodzimy więc na niebieski szlak. I jeszcze te ostatnie dwieście metrów, aż do Betlejemki idziemy z głowami do tyłu, chłonąc widoki. To, co było widać wcześniej, do tego Granat, Kozi Wierch…i jak tu nie nie uwielbiać tej trasy?

W końcu jednak wchodzimy do lasu i znaną bardzo dobrze drogą schodzimy w dół. Na przełęczy między Kopami mamy możliwość wyboru szlaku żółtego Doliną Jaworzynki lub niebieskiego przez Boczań. Wybieramy niebieski. Jak niemal zawsze. Dzięki temu jeszcze przez chwilę wędrówki grzbietem będziemy mogli patrzeć na panoramy.

W końcu jednak stateczne wejście do lasu. W Kuźnicach jesteśmy na granicy dnia i zmroku. Robi się ciemno, powoli zapalają się latarnie. Łapiemy busa do ronda i żegnamy się z Tatrami. Do kolejnego razu.

Tatrzański modernizm

*PS . W temacie architektury – Dolna, Górna i Pośrednia Stacje Kolejki oraz Obserwatorium Meteorologiczne uznawane są za perły polskiego modernizmy międzywojennego i wyjątkowym – nawet w skali światowej -dopasowaniem architektury do krajobrazu i obowiązujących trendów projektowych. Warto się im przyjrzeć!

Informacje praktyczne

  • Najwyższy punkt: 1987 m n.p.m.
  • Samochód najlepiej zaparkować w okolicach Ronda JPII i podjechać busem do Kuźnic
  • Przy Górnej Stacji Kolejki trochę poniżej Kasprowego znajduje się restauracja – nigdy nie korzystaliśmy
  • Kolejny posiłek można spożyć w Schronisku Murowaniec
  • Szlak jest piękny widokowo i ma dużo rozgałęzień. Nie trzeba zamykac się na tym, co opisujemy;)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *