Dolina Strążyska i wodospad Siklawica wieczorem

Spacer, który wyszedł nam niespodziewanie i cudownie. Że cudownie – to nie dziwi, gdyż pisząca te słowa na samą myśl o Tatrach rozpływa się zachwytu. No kocham je i z tą miłością nie walczę. A że niespodziewanie? Cóż – na ten dzień planowaliśmy Pieniny, pojechaliśmy jednak w Gorce. A ponieważ gór nam było mało, zorganizowaliśmy sobie maleńką przygodę pt. Dolina Strążyska wieczorem. Po to, by dotknąć Tatr na sam koniec dnia.

Na parkingu przed wejściem do Doliny byliśmy około 18. Nie spieszy nam się. Mamy do przejścia zaledwie 2 km w jedną stronę (ostatecznie ciut wydłużymy sobie drogę, ale o tym za chwilę), a dni są teraz najdłuższe w roku. Chwila przerwy na posiłki dla dzieciaków i ruszamy przed siebie.

Tatrzański Park Narodowy – bilety wstępu

Mijamy stragany, z pamiątkami i przekąskami, które powoli pustoszeją – w końcu ruch turystyczny do Doliny już na dziś zamiera. Chwilę później mijamy gustownie zaprojektowane i nowo wybudowane kasy biletowe do Tatrzańskiego Parku Narodowego. Te również są już zamknięte. Kupujemy jednak bilety online – uważamy, że płacenie za wstęp do TPN niezależnie od pory wejścia jest po prostu etyczne. 

Jakkolwiek by nie patrzeć – z perspektywy przyrody jesteśmy tam gośćmi. I to nieproszonymi. Przyroda świetnie by sobie poradziła bez naszej obecności. Więc skoro już trzeba dla nas wytyczać ścieżki, malować szlaki, usuwać powalone po wichurach drzewa, stawiać toi-toie, to uczciwie ponosimy te koszty. Inny temat to działalność ratownicza TOPR, którą bardzo szanujemy, a która jest w 15% finansowana właśnie z wpływów za bilety do TPN. Z pomocy ratowników tatrzańskich na szczęście nie musieliśmy korzystać, ale zdarzyło się, że w Beskidach pomagał nam GOPR. I to, że w pobliżu nas znajdowali się ratownicy, miało wówczas ogromne znaczenie.

Mała dygresja: dla tych, którzy lubią statystyki – polecamy ciekawe podsumowania TPN: ile osób kupiło bilety, a ile – jak się szacuje, weszło bez nich. Do poczytania TUTAJ.

Trasa na Polanę Strążyską

Klikamy w stosowną aplikację, by opłacić wstęp i ruszamy przed siebie czerwonym szlakiem. Trasa na Polanę Strążyską to żadna filozofia – idziemy cały czas prosto wzdłuż Strążyskiego Potoku, nad którym czasem przechodzimy po drewnianych mostkach. Mijamy skały, w tym skałę z wmurowanym popiersiem Edwarda Jelinka; ławkę postawioną dla odpoczynku, ot taki szlak spacerowy po przeważnie szutrowej drodze. Ale to jednak Tatry! Już od pierwszych kroków czujemy ten niezastępowalny zapach – trochę lasu, trochę skał, rzeki, drzew, tajemnicy i przygody. Młodszy – nie licząc epizodu w Kuźnicach kiedy miał niecałe 3 miesiące – jest tu po raz pierwszy. Zatrzymujemy się co jakiś czas, żeby mógł dotknąć skały, czy kłujących świerków.

Po pół godzinie docieramy na Polanę Strążyską. Znajduje się tutaj otwarty sezonowo bufet, i kilka drewnianych stołów z ławkami, ale w tym momencie nie ma to dla nas większego znaczenia. Jest prawie 19 godzina i niemal zupełnie pusto! Doświadczenia wcześniejszych pobytów w tym miejscu sprowadzały się raczej do Uciekajmy, zanim nas ktoś na nas nadepnie. Tymczasem teraz jest zupełnie inaczej. Dolina Strążyska wieczorem to cisza, zieleń, mgły i widok na północną ścianę Giewontu. 

Szlak do Wodospadu Siklawica

Polana Strążyska jest węzłem szlaków – przebiega przez nią czarny szlak Ścieżka nad Reglami, który łączy wszystkie doliny polskich Tatr Zachodnich. Ze Strążyskiej można na przykład wejść na Sarnią Skałę i przez Dolinę Białego wrócić do Zakopanego albo przez Grzybowiec udać się na Giewont. Jest jeszcze jedna opcja – spacer żółtym szlakiem w górę doliny, by po około 400 metrach dotrzeć do Siklawicy: 23 metrowego wodospadu.

W tym miejscu planowaliśmy odwrót, ale wiemy, że wodospad spodoba się Starszakowi – decydujemy się na dodatkowe 10 minut. I rzeczywiście – o tej godzinie było tam zaledwie parę osób, można było podejść na tyle blisko, by poczuć orzeźwiający chłód wody – duża frajda. I  dla kilkulatka, i dla dorosłych. Spędzamy tam kilkanaście minut, po czym robimy odwrót i tą samą trasą, którą przyszliśmy, wracamy na parking. Jest po 20, ale wciąż jasno. Pakujemy się do auta i wracamy do domu. Zadowoleni ze spontanicznego wypadu w Tatry? Ogromnie! Dzieci też, dotlenione zasnęły podczas drogi i spały już rana.

Informacje praktyczne

  • Najwyższy punkt: 1123m n.p.m.
  • Przy Dolinie Strążyskiej znajduje się płatny parking
  • Bardzo łatwy dojazd busem z Zakopanego (okolice Krupówek)
  • Do Doliny obowiązują bilety TPN – można je kupić online (na stronie TPN lub poprzez aplikacje do płatności mobilnych np. Skycash)
  • Trasa do Polany Strążyskiej nadaje się na wózek dziecięcy
  • Na Polanie Strążyskiej znajduje się bufet.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.