Barania Góra. Jeśli się zauroczyć, to na maksa

Spędzaliśmy akurat tydzień w schronisku Przysłop pod Baranią Górą. Rzadko siedzimy tyle czasu w jednym miejscu, a jeśli już, to chcemy poznać jak najwięcej okolicznych szlaków i codziennie odkrywać coś nowego… A tym razem? Barania Góra urzekła nas na tyle, że zdobyliśmy ją czterokrotnie w ciągu trzech dni. Kolejnych podejść nie było, tylko dlatego, że musieliśmy wyjechać…

Barania Góra

Start: Wisła Czarne

Szczyt Baraniej Góry, znanej głównie z tego, że to na jej stokach ma swe źródła najdłuższa polska rzeka, można zdobyć na kilka sposobów. Wszystkie warianty podejścia są dość długie, dlatego warto to zaplanować jako wycieczkę na cały dzień.

Najbardziej popularne szlaki prowadzą (jakże inaczej) dolinami Białej oraz Czarnej Wisełki. Pierwsza z opcji to najkrótsza trasa na szczyt (3:00h -> MAPA), druga jest o ciut dłuższa (3:30h -> MAPA), ale po drodze można zatrzymać się w schronisku. Obydwie trasy mają swój początek w dzielnicy Wisły Czarne (chociaż w punktach oddalonych od siebie o ok. 30min), dlatego też fajnym pomysłem jest zrobienie pętli przez obydwie doliny.

Często wybierane są również trasy z Przełęczy Szarcula (3:45h -> MAPA), albo z Przełęczy Salmopolskiej przez Malinową Skałę (3:15h -> MAPA). Ta ostatnia zapewnia liczne widoki z grzbietu Beskidu Śląskiego na sąsiednie pasma. Mniej popularne trasy prowadzą od południa i wschodu (Koniaków, Kamesznica, Węgierska Górka, Radziechowy).

Barania Góra

Ze względu na to, że przez najbliższe 7 nocy śpimy w schronisku (o tym, jak bardzo warto będzie za chwilę) mamy do wyboru wyłącznie parking Czarna Wisełka przy Leśniczówce Przysłup. Tam jesteśmy umówieni z obsługą schroniska na odbiór bagaży. Kiedy te są spakowane do schroniskowego busa, my ruszamy do góry. Czekają nas 2 godziny marszu, z czego większość będziemy szli asfaltową drogą dojazdową do schroniska. Teraz jest styczeń i bardziej niż twarda nawierzchnia, doskwiera lód na drodze. Jest go rzeczywiście sporo, bez raczków byłoby ciężko.

Potok Czarna Wisełka i czarny szlak

Idziemy drogą zgodnie czarnymi oznaczeniami szlaku, wzdłuż tej trasy szumi potok Czarna Wisełka, czyli drugi (obok Białej Wisełki) z potoków źródłowych Wisły. Czarna Wisełka ma długość około 9km i wypływa z wysokości 1107m n.p.m (dla porównania Biała: 7km, 1080m n.p.m). Obydwa łączą się w Jeziorze Czerniańskim, z którego wypływają jako potok Wisełka. Ten z kolei łączy się z potokiem Malinka i bingo! Od tego momentu wszystkie te cieki wodne noszą nazwę Wisła. Co ciekawe, cała ta sieć wodna, od przeszło 60 lat objęta jest rezerwatem przyrody „Wisła” w celu ochrony pstrąga. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że pstrągi tu wyginęły…

Droga do schroniska jest łatwa orientacyjnie oraz technicznie. Latem można spotkać tutaj rowerzystów i rodziny z wózkami, zimą narciarzy. Nie jest szczególnie stromo, wysokości nabieramy równomiernie. Od parkingu do schroniska jest niemal 6,4 km odległości i 420 metrów przewyższenia.

Wędrówkę urozmaicają tablice ścieżki dydaktyczno-przyrodniczej, które w komiksowy sposób opisują tutejszą przyrodę. Dlatego też cieszą się one dużym zainteresowaniem naszego Starszaka. (Sama ścieżka dydaktyczna prowadzi doliną Czarnej Wisełki przez Baranią Górę i dalej doliną Białej Wisełki, tworząc pętlę). Na trasie, którą idziemy znajdują się dwie przyjemne wiatki, gdzie można przysiąść pod zadaszeniem. Korzystamy z pierwszej wiatki, w połowie drogi do schroniska.

Nie zatrzymujemy się tam jednak na długo – jest styczeń i zaczyna zmierzchać, a chcemy jak najdłużej wykorzystać czas za jasnego. Starszak nie jest nawykły do wędrówek po ciemku. Z jednej strony traci rezon, z drugiej odkrywa kolejne niezwykłe rzeźby jakie skały, lód i woda wyrzeźbiły w potoku. Na szczęście im wyżej tym więcej śniegu, na niebie księżyc w pełni, stąd cały czas jest dość widno.

Dojście do schroniska czerwonym szlakiem

Po 5 kilometrach dochodzimy do skrzyżowania szlaków. Nasz dotychczasowy czarny się kończy i dalej będziemy szli tą samą drogą wzdłuż Czarnej Wisełki, ale szlakiem oznaczonym na czerwono. To dlatego, że trafiliśmy na Główny Szlak Beskidzki, który prowadzi na samą Baranią Górę. GSB swój początek ma właśnie w Beskidzie Śląskim, dokładnie w miejscowości Ustroń i co dla niektórych nocleg na Przysłopie jest pierwszym (lub ostatnim) schronieniem podczas wędrówki przez polskie Beskidy.

Po około 10 minutach szlak czerwony odbija w lewo leśną ścieżką by ominąć serpentyny na drodze. Można wybrać oba warianty – dalej asfaltem lub przez las. Opcja pierwsza jest ciut dłuższa, lecz bardziej łagodna. Opcja druga – krótsza, ale bardziej stroma. Ponieważ jest już późno i zmierzcha, wybieramy szybsze podejście i skręcamy na szlak. Idziemy teraz ścieżką w lesie. Mocno pod górę, ale to już kilkaset ostatnich metrów podejścia.

W końcu mamy to – znak kierujący nas na Przysłop pod Baranią Górą. Spoglądamy za nim w lewo i jest – rozświetlone okna schroniska. Jeden z najpiękniejszych widoków – jasne punkciki okien na tle mroźnego górskiego horyzontu.

Schronisko PTTK Przysłop pod Baranią Górą

Historia schroniska z Habsburgami w tle

Dwie minuty i jesteśmy w schronisku. Planujemy spędzić tu cały tydzień i jak się w ciągu najbliższych dni okaże, Przysłop pod Baranią Górą zyska status jednego z naszych najulubieńszych schronisk. Podwaliny dla obiektu, który mamy dziś, powstały już w 1897 roku, kiedy Fryderyk Habsburg zarządził budowę swojego pałacyku myśliwskiego u podnóża Baraniej Góry. Był to piękny budynek, zaprojektowany w stylu architektury alpejskiej. W latach 20-tych XX wieku został przejęty przez Polskie Towarzystwo Tatrzańskie i zagospodarowany na schronisko turystyczne, które funkcjonowało do końca lat 70′. Wzniesiono wówczas obecny modernistyczny budynek, a sam pałacyk miał zostać rozebrany i przeznaczony na opał. Szczęśliwie, dzięki protestom lokalnej społeczności, historyczny budynek przeniesiono do centrum Wisły przy ul. Lipowej i zaadaptowano na siedzibę tutejszego oddziału PTTK.

Przysłop pod Baranią Górą – jak jest dziś?

Jednak dziś Przysłop większości turystów kojarzy się z postkomunistyczną bryłą nie pasującą do górskiego klimatu . Przyznam, że kiedy Marcin zaproponował mi spędzenie połowy ferii zimowych właśnie tam, nie zareagowałam z entuzjazmem: „nie możemy jechać, do czegoś co wygląda bardziej schroniskowo?”:) Jak się okazało, miejsce jest świeżo odremontowane – w niebanalny sposób. Idealne dla rodzin z dziećmi – są tam i zabawki, i przestrzenie wspólne, i sanki… Widać, że dzierżawcy mają pomysł, jak wykorzystać potencjał turystów rodzinnych.

Kiedy będziecie przy schronisku możecie zdecydować się na postój albo wędrówkę bezpośrednio na Baranią Górę – do szczytu pozostało nam zaledwie 45 minut. My robimy tu przerwę. Spędzamy wieczór na korzystaniu z uroków schroniska. Kolejnego dnia pogoda jest niebezpieczna – porywiste wiatry i śnieżyce nie sprzyjają wędrówkom górskim.

Izba Leśna i Ośrodek Turystyki Górskiej PTTK

Przy okazji pobytu w schronisku, warto zapoznać się z historią miejsca, a w otoczeniu poszukać pamiątek po dawnych obiektach. Nieco poniżej schroniska znajduje się Izba Leśna, gdzie prezentowana jest przyroda Baraniej Góry i okolic. Warto wiedzieć, że budynek, w którym urządzono wystawę, to dawna leśniczówka z 1863 roku a zarazem najstarszy budynek na polanie i w całej Wiśle.

Zaraz przy schronisku, w dawnej GOPR-ówce znajduje się Ośrodek Kultury Turystyki Górskiej PTTK z bogatą kolekcją pamiątek na temat historii turystyki w Beskidzie Śląskim. Wstęp do obu muzeów jest darmowy, czynne są one jadnak wyłącznie w sezonie letnim.

Barania Góra – trójkolorowy szlak na szczyt

Na Baranią Górę ruszamy więc dwa dni później… przez trzy kolejne dni zdobędziemy ją czterokrotnie. Jak się zauroczyć, to na maksa! Każdy z nas był tam trzy razy – śmiejemy się, że za każdym razem innym szlakiem… bo od schroniska na szczyt szlak jest oznaczony trzema kolorami: czerwonym, niebieskim i zielonym 🙂 Marcin wejdzie tam o wschodzie słońca, ja o zachodzie, wspólnie wejdziemy w południe podczas pięknej pogody i przedostatniego dnia naszej przygody w Beskidzie Śląskim, w śnieg i wiatr. Dlaczego tyle razy? Bo Barania Góra jest urzekająca. O tym zaraz. Najpierw opis szlaku;)

Pamiątki narciarskie

Droga ze schroniska na szczyt zmienia się z asfaltowej w szeroką górską ścieżkę. Chociaż w naszym przypadku to bez różnych – wszystko ukryte jest pod śniegiem. Zmienia się też otoczenie: nie będziemy szli już doliną, ale wychodzimy na grzbiet. Zaraz za budynkiem nasz trójkolorowy szlak przecina Polanę Przysłop. Przechodząc przez nią, na przeciwległym brzegu mijamy dawny wyciąg orczykowym. Orczyk to jednak niejedyna narciarska pamiątka w tym miejscu. Przez niemal 50 lat istniała tu skocznia narciarska „Ślązaczka”, która była pierwszym takim obiektem w Wiśle. Jej historia zakończyła się w latach 70-tych XX wieku. Do dziś w lesie można znaleźć pozostałości progu skoczni.

Rezerwat Przyrody Barania Góra

W miejscu, w którym przechodzimy pod orczykiem mamy zapowiedź widoków, jakie nas czekają na szczycie. Widać stąd chociażby odległą o ponad 40 kilometrów Małą Fatrę. (O widokach będziemy jeszcze pisać, bo to ważna część tej wycieczki). Nasza dalsza droga będzie prowadzić nas lasem, przez Rezerwat Przyrody Barania Góra. Choć słowo „las” jest brzmi smutno w kontekście połaci obumarłych kikutów drzew, które mijamy…. W tym miejscu musimy wspomnieć o kilku ciekawostkach.

Ochrona przyrody

Po pierwsze jeszcze za czasów wspomnianych już Habsburgów w baraniogórskich lasach urządzano polowania na głuszce. Wówczas sprowadzono na te tereny pierwszych leśniczych, aby odpowiednio dbali o gospodarkę leśną. W efekcie pierwszy – częściowy rezerwat – powstał tam już w 1931 roku, trzy lata przed ogłoszeniem ogólnopolskiej ustawy o ochronie przyrody. Obecny rezerwat ścisły utworzono w roku 1953 w celu ochrony naturalnych drzewostanów na Baraniej Górze wokół źródlisk Wisły.

Klimat

Bardzo ciekawy jest klimat, jaki panuje na zboczach Baraniej Góry. Jest to jeden z najbardziej deszczowych obszarów w kraju! Średnie roczne opady są tu 2-3 razy większe niż na nizinach. Na szczęście dla turystów większość tych opadów występuje w postaci śniegu – tuż pod szczytem śnieg zalega on nawet przez 140 dni w roku. Na dodatek często wieją tam ciepłe i suche wiatry fenowe (znane jako halne), które wyrządziły znaczne szkody w lasach świerkowych – obecny wygląd znacznej części trasy jest momentami apokaliptyczny. Powalone drzewa, połamane pnie.

Lasy

A skąd apokaliptyczny wygląd tutejszych lasów? Przez wieki Beskidy porastała Puszcza Karpacka, zbudowana głównie z lasów bukowych z domieszką jodły oraz świerka. Świerki występowały tylko lokalnie w poziomie regla górnego. Lasy zaczęto wycinać, najpierw na pola uprawne, z czasem na potrzeby przemysłu. Drewna było mniej, a zapotrzebowanie rosło, więc zaczęto sadzić nowe drzewa – świerki, które rosły szybciej niż buki. Sytuacja okazała się idealna dla kornika drukarza oraz grzyba opieńka. Te maleńkie pasożyty z łatwością opanowały nieodporne na nie świerki. W ten sposób człowiek zaburzył ekosystem. Las zaczął chorować, a ostateczny cios zadał mu wiatr.

Ciężko uwierzyć, że ta wyłysiała trasa, była kiedyś pokryta gęstym lasem. Obecnie prowadzone są działania naprawiające dawne szkody. Las wróci, przyroda sobie poradzi, jednak nastąpi to za jakieś 200 lat. Drzewa, które dziś widzimy wchodząc na Baranią Górę, prawdopodobnie także przegrają walkę. Większość z tych stojących przy szlaku wydaje się zdrowa i zielona. Jednak, u dołu, ich gałęzie są już suche i obumarłe. To początkowy etap choroby. W wolnej chwili warto porównać zdjęcia satelitarne sprzed 10 lat i obecne -wyraźnie widać na nich, jak przez ten czas zmienił się tutejszy las.

Szlak na Baranią Górę – widoki

Szlak od schroniska początkowo pnie się dość stromo do góry. Wraz ze zdobywaniem wysokości, na horyzoncie wyłaniają się kolejne odległe pasma górskie Słowacji i Czech. Do zauważonej już wcześniej Małej Fatry dołączają szczyty Wielkiej Fatry, Gór Choczańskich, Magury Orawskiej oraz Beskidu Śląsko-Morawskiego. Przy dobrej pogodzie widoki są obłędne. Szczególnie o świcie, kiedy ciemne krawędzie wierzchołków wyraźnie odcinają się od ognistego koloru nieba.

Po paru chwilach widoki zaczynają wyłaniać się również na południowym wschodzie. Spomiędzy przerzedzonego lasu zaczynają przebijać się szczyty Beskidu Żywieckiego i Tatr Niżnych. Niemal z każdym krokiem widzimy więcej. Później las na chwilę gęstnieje i tracimy widoczność. Ale na Równiańskim Wierchu (1160m n.p.m.) widok powraca, tym razem po lewej stronie. Między drzewami dostrzegamy Skrzyczne z charakterystyczną anteną oraz dużą część Beskidu Śląskiego. Tu też znajduje się jedna z tablic ścieżki edukacyjnej, przy której robimy krótką przerwę, żeby zapoznać się z informacjami o tutejszej przyrodzie.

Dobra wiadomość dla tych, którzy nie lubią się męczyć – stąd na szczyt pozostał ciut ponad kilometr bardzo łagodnego podejścia. Jak można zobaczyć na mapie, mniej więcej na tej wysokości bierze swój początek Czarna Wisełka. Jeśli w tym momencie spojrzymy w stronę połnocno-zachodnią, mamy szansę dojrzeć szczyty ponad linią chmur zalegających nad Kotliną Ostrowską. Tak, to Wysoki Jesionik w Sudetach odległy o 140km stąd! Jesteśmy tym szczerze ucieszeni, bo to pierwszy raz, kiedy w górach mamy aż tak dobrą widoczność.

Wierch Wisełka

Po 10-15 minutach osiągamy wyraźne spłaszczenie – jest to Wierch Wisełka (1198m n.p.m). Stąd do szczytu pozostało ledwie 350 metrów, jest tu też węzeł szlaków turystycznych. W prawo odbija czarny szlak prowadzący ze wsi Kamesznica. Z tego miejsca wyłania się piękny widok na Beskid Żywiecki z wyróżniającą się Babią Górą, a także na Tatry. Ruszamy jednak dalej – w kierunku widocznej już na wprost widać już baraniogórskiej wieży widokowej.

Barania Góra wieża widokowa i panorama

Kolejne 5 minut i jesteśmy na Baraniej Górze (1220 m n.p.m). Sam wierzchołek jest kopulasty, a 15 metrowa stalowa wieża widokowa z 1991 roku nie zachwyca swoją estetyką. Ale za to widoki z jej szczytu! Przy dobrej pogodzie widoki z Baraniej Góry to prawdziwa petarda. Z platformy na wieży widokowej podziwiać można panoramę na cztery strony świata. Na balustradzie zamontowano tabliczki z rysunkami widoków, są one niestety mało czytelne, dlatego po powrocie do schroniska mieliśmy wyśmienitą zabawę w rozpoznawaniu poszczególnych szczytów na naszych zdjęciach. Zadanie nie było łatwe, bo widok obejmuje naprawdę duży obszar:

  • na wschodzie: Beskid Mały, Beskid Wyspowy i Gorce, Beskid Żywiecki z Babią Górą, Tatry,
  • od południa: Magurę Orawską, Góry Kisuckie, Góry Choczańskie, Małą Fatrę, Wielką Fatrę, Tatry Niżne,
  • na zachodzie: Góry Strażowskie, Góry Inowieckie, Góry Turzowskie, Beskid Śląsko-Morawski, czy wspomniane Jesioniki,
  • od północy szczyty Beskidu Śląskiego od Czantorii po Klimczok i Skrzyczne.

Robi wrażenie, prawda? Już chyba nikogo nie dziwi, że wracaliśmy tam czterokrotnie dzień po dniu.;) Widoki są doprawy obłędne, Barania Góra to naszym zdaniem szczyt, który koniecznie trzeba zobaczyć. I zdecydowanie warto zaplanować sobie wycieczkę przy prognozowanej dobrej pogodzie.

Warto zwrócić, uwagę, że wieżę widokową postawiono centralnie nad betonowym obeliskiem mierniczym z czasów Austro-Węgier, który wskazuje lokalizację wierzchołka Baraniej Góry. Sam obelisk wykorzystano, by powiesić na nim tablicę „Pamięci Polskich Partyzantów” walczących w tutejszych górach w latach 1943-45.

Barania Góra – ciekawostki

Skąd ta nazwa?

Dlaczego Barania Góra nazywa się Barania? Hipotez dotyczących źródła jest kilka, najczęściej twierdzi się, że kształt góry przypomina barana, co ciężko zweryfikować przebywając na szczycie;). Inne przekazy mówią, że nazwa pochodzi od nazwiska dawnego właściciela tych ziem. Są też hipotezy wkazujące, z pierwszej połowy XIX w., według których w dawnych czasach spłonął tutejszy las, a wraz z nim 300 baranów. Co jest prawdą – tego się nie dowiemy, ale pewne jest, że nazwa szczytu jest bardzo stara.

Rysie

Barania Góra obecnie nie jest miejscem wypasu baranów, a staje się znana ze względu na inne zwierzęta. Tutejsze lasy upodobały sobie rysie. Te jedne z największych rodzimych drapieżników uwielbiają tereny pełne kryjówek, powalonych drzew czy załomów skalnych. Katastrofa, która spotkała tutejsze lasy, ma kolejną swoją przyrodniczą konsekwencję. Rysia spotkać jednak niezwykle trudno, jest to zwierzę stroniące od ludzi i żyjące samotnie, a w Polsce jest jedynie nieco ponad 200 osobników. Polują nocami, dlatego nad ranem można natrafić na ich ślady. Wygląda na to, że mieliśmy to szczęcie takie ślady na śniegu zobaczyć 🙂

Wodospady

Ponieważ nocujemy w schronisku za każdym razem wracamy tym samym szlakiem, którym szliśmy do góry. Jeśli macie czas i chęć, można wrócić do parkingu chociażby niebieskim szlakiem przez Dolinę Białej Wisełki. Przed nami jest to wciąż trasa do wypróbowania. Prócz zrobienia pętli przez obie doliny źródłowe Wisły, szlak ten warto wybrać również ze względu na znajdujące się tam Kaskady Rodła – zespół wodospadów i progów rzecznych na potoku Wątrobnym.

Jest ich aż 25, mają wysokość od 0,5m do 5m i na większości z nich powstały kotły eworsyjne. Ich nazwa została zaczerpnięta od znaku Rodła, który przedstawia bieg rzeki Wisły wraz z Krakowem, co miało symbolizować trwałość Państwa Polskiego. Wodospady najlepiej podziwiać wiosną, kiedy w potokach jest najwięcej wody.

Ponieważ, jak wspominaliśmy, za każdym razem wracamy do schroniska. Z tego względu ten fragment szlaku znamy już na pamięć, choć za każdym razem były inne warunki pogodowe, więc i wrażenia zupełnie inne. Jedno się nie zmieniało – przy każdym podejściu wiało. Barania Góra i wiatr to nieodłączni towarzysze, dlatego trzeba być na to przygotowywanym, nawet kiedy w dolinach cisza i spokój.

Dla nas ta zmienna zimowa pogoda, była okazją sprawdzenia, czy da się zabrać Młodszego na szlak także, gdy wieje i sypie śnieg, a my musimy przedzierać się przez zaspy. Okazało się, że dobre przygotowanie i nasz autorski system ubierania syna zdał egzamin. Choć oczywiście pomagała nam świadomość możliwego szybkiego powrotu do schroniska, gdzie mogliśmy się bezpiecznie ogrzać i najeść. Młodszy całą trasę był zadowolony, a nawet spokojnie fragment przespał. Wniosek więc taki, że urlopy w górskim schronisku mogą być udane niezależnie od pogody.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.