Bacówka Nad Wierchomlą. Górski nocleg dla każdego

Ostatnie dni października, pierwszy dzień listopada. Przedłużony weekend, letnia pogoda. Czas niby nostalgiczny, a jednak ciężko było znaleźć schronisko z wolnymi noclegami. Kilkanaście telefonów – odpadały nam po kolei schroniska w Tatrach i Beskidzie Żywieckim: wszędzie mamy wszystko zajęte. W końcu bez wiary w powodzenie przypomniałam sobie o tym, że istnieje Bacówka nad Wierchomlą i że było tam całkiem przyjemnie. Bingo! Znalazł się jeden pokój. No to jedziemy!

Bacówka nad Wierchomlą, czyli niemowlak nocuje w schronisku

To pierwszy nocleg Młodszego w schronisku, do którego nie da się dojechać samochodem (poza autami upoważnionymi). Mamy więc sporo bagaży. Dorosły jedzie w jednej bluzie, 7 latek dostanie spodnie na zmianę, no a prawie roczniak… sami wiecie. Ograniczamy szpej niemowlęcy do minimum, ale i tak trochę tego wychodzi. Dorzucamy jedzenie na trzy dni – kończy się tak, że musimy wygrzebać 80 litrowy plecak. Tego jeszcze na naszych wycieczkach z dziećmi nie było.

Sama trasa do schroniska nie jest spektakularna, w żadnym aspekcie. Parkujemy na samym końcu wsi Wierchomla Mała, tuż przed szlabanem ograniczającym wjazd do lasu. Oficjalnie nie jest to parking, wygląda raczej na miejsce zwózki drewna z lasu. Żeby tu dotrzeć trzeba przejechać w bród przez Wierchomlankę, więc na pewno nie możemy wskazywać tego miejsca jako dobrego do zostawienia samochodu. W samej Wierchomli, w okolicy wyciągu narciarskiego, znajdują się oficjalne parking, jednak tym razem chcieliśmy maksymalnie ograniczyć długość naszej trasy. Przepakowujemy plecaki, w ostatniej chwili wpadając na pomysł, co jeszcze możemy zostawić w aucie. Pakujemy Młodszego – jego nie planujemy zostawiać, zgarniamy Starszego i ruszamy.

Czarny szlak z Wierchomli Małej

Do pokonania mamy 1,6 kilometra i 250 metrów wysokości. Niby blisko, ale 15% średniego nachylenia – chwilami jest naprawdę stromo! Gdzieniegdzie trzeba się mocniej zaprzeć kijkiem w ziemię. Większy odcinek czarnego szlaku prowadzi przez las, jest środek jesieni – niekiedy ścieżka znika pod kołdrą brązowych liści, a nasze kroki wzmagają ich szelest. Ostatnie 500 metrów przed schroniskiem wychodzimy na polany. Trzeba patrzeć pod nogi, bo szlak przecina liczne cieki wodne i łatwo wpaść w błoto po kostki. W końcu po prawej widać nasz cel, dlatego zbaczamy ze szlaku przecinając polanę po skosie (wydaptana ścieżka świadczy o tym, że większość turystów przed nami wpadło na ten sam pomysł). Jest krócej, ale znów stromo.

Kiedy ja z Młodszym jestem już pod schroniskiem, Starszak zostaje z Marcinem w tyle, powoli traci wigor i zaczyna nieco teatralnie wspinać się na czworaka. Marcinowi z wielkim plecakiem też nie jest łatwo. Wymyśla więc fortel i równie aktorsko zaczyna lamentować, że dalej już nie pójdzie i musi tu zostać. Starszak zapomina o swoim zmęczeniu, podnosi się i zaczyna ciągnąć Marcina ku górze. Z satysfakcją, że tym razem on może pomóc komuś w górach.

Bacówka nad Wierchomlą i widoki

Docieramy przed Schronisko po około pół godzinie. Znajduje się ono na wspomnianej już polanie na wysokości 887m n.p.m. Nocowaliśmy tu swego czasu. Raz że pogoda była wówczas zimowa i mglista, dwa że Starszy – który wówczas był Jedyny, zachorował, co skończyło się korzystaniem z pomocy GOPR-u. Zupełnie więc wypadło mi z głowy, ze z Bacówki nad Wierchomlą jest widok na Tatry. A bardziej konkretnie: obłędny widok na Tatry! Przede wszystkim dumne słowackie szczyty.

Siedzimy chwilę przed budynkiem napawawając się widokami. A potem próbujemy się zameldować. Kolejka taka, że hej! W oczekiwaniu Młodszy zdążył zjeść obiad, a Starszy srogo się wynudzić. Ostatecznie otrzymujemy klucze, informację, że nie ma tu kuchni turystycznej, co czyni część naszego bagażu bezużytecznym:) Poprzednio nocowaliśmy w tzw. Domku Fińskim – tam kuchnia była. Poradzimy sobie, co niekoniecznie jest proste przy niemowlaku-alergiku. Lecz trudne nie znaczy niemożliwe.

Stacja Górna Wyciągu Wierchomla

Rozpakowywanie, zamawiamy obiad i postanawiamy chwytać ostatnie jasne godziny. W końcu tej nocy nastąpi zmiana czasu i zniknie nam jedna godzina słońca. Wyruszamy ze schroniska i kierujemy się niebieskim szlakiem w stronę stacji górnej wyciągu Wierchomla. Mamy do przejścia 2 kilometry niemal przez cały czas poruszając się dawnymi polanami pasterskimi: Polana nad Wierchomlą, Długie Młaki i Wyżne Młaki. Ten bezleśny grzbiet to pamiątka po Łemkach, którzy przez lata wypasali tu swoje owce. I tylko dzięki temu, że po wojnie wypas kontynuowali tu nowi mieszkańcy, polany te nie zarosły i dziś są znajkomitym miejscem widokowym. Idziemy rzecz jasna z głową odwróconą w prawo – w stronę Tatr. Namawiam chłopaków na przejście o połowę dalej, na szczyt Pusta Wielka, ale nie mam poklasku.

Wędrujemy więc niespiesznie, jesień wokół nas jak malowana. Na drzewach mieni się złotem i czerwienią liści. Ten spacer zapamiętamy na długo, bo mamy szczęscie złapać tę niezwykłą chwilę, kiedy słońce skrywa się za tatrzańskimi wierzchołkami, gdzieś za Orlą Percią. Niesamowite też to, jak szybko całe słońce znika za horyzontem. W drodze powrotnej zaczyna zmierzchać, z każdym metrem jest coraz mniej widno, aż – już przed samą Bacówką nad Wierchomlą – ledwo widzimy swoje twarze.

Bacówka Nad Wierchomlą – wieczór

Z przyjemnością wchodzimy do oświetlonych drewnianych wnętrz. W Bacówce toczy się życie, dużo psów, koty, planszówki w jadalni. Dołączamy do tego ogólnego harmidru nabierając sił przed jutrzejsza dłuższą trasą. Jest ciepło, jest przyjemnie. To był spokojny i dobry dzień.

Jeśli świta Wam pomysł na nocleg w górach z małym dzieckiem, albo nigdy nie spaliście w schronisku i nie wiecie, jak zacząć, możecie spróbować w tym miejscu. Bacówka bardzo dobrze sprawdzi się jako pierwsza schroniskowa przygoda: łatwe dojście, piękne widoki, spokojne trasy w okolicy. Minusem jest brak kuchni turystycznej, ale wobec smacznej kuchni schroniskowej, można sobie z tą niedogodnością poradzić. Z ciekawostek: zamieszkuje tam kika pięknych i cierpliwych (Młodszy wypróbował!) psów, a na ścianach tu i ówdzie wiszą drewniane tabliczki z wierszami. Coś dla miłośników zwierząt i poezji.:)

Informacje praktyczne:

  • Najwyższy punkt: 895m n.p.m.
  • Do schroniska nie da się dojechać autem (przy dłuższym noclegu można umówić się z obsługą na podwiezienie bagaży)
  • Najkrótsza droga dojścia do Bacówki wiedzie z miejscowości Wierchomla Mała. Około 45 minut podejścia
  • W schronisku jest czajnik i bufet, nie ma kuchni turystycznej
  • Z Polany nad Wierchomlą jest piękny widok na Tatry.

1 thought on “Bacówka Nad Wierchomlą. Górski nocleg dla każdego

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.