Babia Góra i dzieci. Perć Akademików i przedszkolak

Nie wiem, co wyznacza moment, w którym poczuliśmy swego rodzaju familiarność, a może wręcz zażyłość z Królową Beskidów. Byliśmy tu zimą i latem, za dnia oraz nocą; w deszczu, śniegu, skwarze; na zachodzie i wschodzie słońca; w pojedynkę, z rodziną, większą ekipą, na spokojnie i na wyścigi. Babia Góra uzależnia. Wystarczy pojawić się tam raz, żeby wracać, wracać, wracać… Nie jest zaskakujące, że postanowiliśmy przywitać się z nią po raz kolejny. Tym razem w 4-osobowym składzie. Babia Góra i dzieci – fajnie to brzmi.

Część osób nas zniechęcała, że Młodszy jest jednak zbyt młody, ale znamy przecież Babią i znamy swoje dzieci. Tydzień wcześniej wyprawa nam nie wyszła (o tym dlaczego, i co zrobiliśmy w zamian przeczytacie TUTAJ), ale po sobocie przychodzi kolejna. Ta zakończyła się zdobyciem szczytu! Do tego sprawnie, w świetnej atmosferze i zachwycających okolicznościach przyrody, bo barwy tego lata są wyjątkowo intensywne.

Przełęcz Krowiarki – Schronisko Markowe Szczawiny (szlak niebieski)

Zaczynamy na Przełęczy Krowiarki. Parkowanie, płacenie za parking (nowość z lipca 2021 – pan parkingowy ma przy sobie terminal), kupno biletów do Babiogórskiego Parku Narodowego – i już możemy ruszać.

Tuż za kasami biletowymi, na skraju wejścia do BPN mamy do wyboru dwie trasy – szlak czerwony prowadzący bezpośrednio na Babią – 4,6 km i 700 metrów równomiernie rozłożonego przewyższenia. I szlak niebieski  do Schroniska Markowe Szczawiny, gdzie można wybrać jedno z dwóch podejść na szczyt. 

Niebieski szlak do Schroniska – łagodny odcinek

W związku z marzeniem – celem naszego 6 latka wybieramy trasę przez Schronisko, od którego dzieli nas 6 km. Połowa trasy wiedzie szeroką, bardzo łagodną, mającą ledwie 100 metrów przewyższenia ścieżką. Z jednej strony widzimy las, z drugiej?? Trasa jest świetnie oznaczona, zresztą nie ma jak się zgubić.

Po mniej więcej pół godzinie przechodzimy koło rozdroża Szkolnikowe Rozstaje. Powyżej niego nachylenie trasy odrobinę się zwiększa – do schroniska mamy jeszcze trzy kilometry, podczas których musimy pokonać 200 metrów wysokości. Parę minut przed schroniskiem na tzw. Skręcie Ratowników szlak niebieski łączy się z żółtym. Jeszcze tu dziś wrócimy, ale na razie kierujemy się przed siebie. Zza drzew powoli wyłania się schronisko. Po jego prawej stronie bliźniaczo przyklejony mały domek – siedziba GOPR.

Markowe Szczawiny to pierwsze górskie schronisko, w którym spałam. Zima 2007, początki studiów. Załapałam się w ostatnim momencie, gdyż wiosną tamtego roku zburzono stuletni, jednak bardzo zniszczony budynek i w jego miejscu postawiono nowy obiekt. Tamtych murów już nie ma. Tym bardziej cieszy mnie, że zdążyłam je poznać.

Tymczasem siedzimy przed nowym budynkiem – sporo ławek i słońca, trochę turystów. Młodszy ma tak dobry dzień, że nawet nie zakwilił – ewidentnie lubi góry. Przynajmniej lubi być po górach noszonym. Jest tak przyjemnie, że spędzamy tam nieco ponad godzinę. Zbieramy siły ponieważ przed nami najciekawszy i najbardziej wymagający odcinek. Jest to też moment, w którym dzielimy się na dwa zespoły. Ja oraz Starszak idziemy szlakiem żółtym przez Perć Akademików, natomiast Marcin z Młodszym w nosidle szlakiem czerwonym.

Dlaczego tak? Starszak, który po górach chodzi dużo i sprawnie, od pewnego czasu nalegał, że chce się w górach wspinać. Że nie klasyczne szlaki, ale jakieś skały, a najlepiej łańcuchy albo liny… Perć Akademików ma i skały, i łańcuchy, i klamry, a jednocześnie nie prowadzi nad przepaścią. Bardzo dobre miejsce, aby przedszkolak rozpoczął przygodę z nieklasycznym w jego rozumieniu zdobywaniem gór*

Schronisko Markowe Szczawiny – Babia Góra przez Perć Akademików (szlak żółty)

Żeby dotrzeć do Perci musimy wejść na żółty szlak na północnym? stoku góry. Żegnamy Schronisko i cofamy się dziesięć minut do Skrętu Ratowników. Stamtąd mamy 2,5km i 500 metrów przewyższenia na szczyt. Będzie stromo.

Pierwszy kilometr idziemy lasem – gdzieniegdzie w prześwitach widać zbocza Małej Babiej Góry?. Pełnia lata, zieleń tak soczysta i pełna! Po wyjściu z lasu idziemy ścieżką między paprociami wielkości małego człowieka. Bogactwo natury w tym roku jest wręcz oszałamiające. Za granicą lasu widać jak kręty i stromy jest stok, którym będziemy się poruszać. Starszak mieści w sobie ekscytację i lęk. W końcu dla niego to przygoda. Czy dam radę? Bedę się bał? Nie spadnę? A jeśli spadnę, to na ile metrów?

Perć Akademików i pierwsze łańcuchy

Docieramy do półki skalnej, na której zawieszone są pierwsze łańcuchy. Myślę, że w tym miejscu mogą przydać się w przypadku wyjątkowo złej pogody i śliskich skał. Dzisiaj są nam niepotrzebne – Starszak najpierw pozuje do zdjęć, ale po chwili nawet jemu nie chce się tam przytrzymywać. Przystajemy na chwilę dla widoków- jesteśmy na wysokości 1500 m n.p.m. i Zawoja ścieląca się w dolinie wygląda bajecznie. Starszak nazywa ją Doliną PIękności.

Przechodzimy na fragment bez ułatwień, chwilę potem znów łańcuchy prowadzące w górę – tu już zdecydowanie przydatne dla człowieka o wysokości metr trzydzieści. W jednym punkcie musieliśmy przystanąć, żeby zastanowić się, jak dobrze rozmieścić 6-latka na skałach, żeby utrzymał równowagę i mógł wspiąć się wyżej. Nie zastanawialiśmy się szczególnie długo, bo akurat spotkaliśmy GOPR-owca, który pomógł Starszakowi wyciągając do niego rękę. 

Czarny Dziób*

I tak krok po kroku, łańcuch po łańcuchu docieramy do punktu, o który ciut się obawiałam mając na uwadze obecność przedszkolaka. Czarny Dziób, czyli 8 metrowa pionowa skała wymagająca wspinaczki po 6 klamrach. Nie ma tam ekspozycji, nie chodzi o ewentualne niebezpieczeństwo. Zwyczajnie, nie byłam pewna, czy mały człowiek dosięgnie klamr, czy konieczna będzie jakaś bardziej zaawansowana pomoc z mojej strony… Właściwie to nie zdążyłam dobrze ułożyć sobie tej myśli w głowie, a mały człowiek stał już na szczycie Czarnego Dzioba z rozczarowaniem konstatując, że klamry się skończyły. Poczułam się w obowiązku wykazać troskę wychowawczą:

Ej! Starszaku – czy mógłbyś wspinać się wolniej, bo jednak się o Ciebie martwię?
Nie stresuj się mamo, też dasz radę tu wejść!

Tyle w temacie lęków rodzicielskich:)**

Za łańcuchami, a wciąż przed szczytem

I tak idziemy sobie, mój dzielny 6latek i ja. Nagle chmury się rozpraszają, widać kamienny kopiec – szczyt! Mijamy figurę Matki Boskiej, ostatnie metry i mamy to! Jesteśmy na wysokości 1725 m n.p.m. Babia Góra vel Diablak zdobyta po raz kolejny. Na szczycie łączymy się z naszym drugim zespołem – Marcinem i Młodszym. Podobno czekają na nas od półgodziny. 

Na szczycie jak to w środku ładnego letniego dnia, tłum. Szlakowskaz, słupek graniczny – stoimy w kolejce, żeby zrobić sobie przy nich zdjęcia. Tak. To nie metafora. Stoimy w kolejce, żeby zrobić zdjęcie przy tabliczce Babia Góra. Mamy w tym miejscu wiele pięknych i samotnych zdjęć z poprzednich wypraw, ale dziś jest jednak pierwszy raz Młodszego na szczycie – chcemy to uwiecznić. 

Babia Góra – Sokolica – Przełęcz Krowiarki (szlak czerwony) 

Parę minut na wierzchołku i odwrót. Schodzimy wschodnim grzbietem, czyli czerwonym szlakiem przez Sokolicę. Przed sobą mamy 4,6km odległości i 717 metrów w dół. Trasa prowadzi kamiennym chodnikiem. Na początku szerokim i wygodnym, potem przyjemnie wijącym się między kosodrzewiną, ostatecznie prowokującym nerwowe pytania: kiedy w końcu zleziemy z tych kamieni.

Zaczynamy z widokami. Chmury raz po raz się rozpraszają i widzimy – a to po stronie??? Zawoję, a to po stronie?? Jezioro Orawskie ?? Malowniczo. Nasycam się tym obrazem, żeby został na jak najdłużej.

Kępa i punkt widokowy

Mniej więcej w połowie trasy, na Kępie (1521 m n.p.m.) znajduje się punkt widokowy – taras i kilka drewnianych ławek. Zatrzymujemy się tam na krótką przerwę. Kwadrans później Sokolica – kolejny, bardzo popularny punkt widokowy. Ten jednak mijamy mknąc w dół. Żegnamy się z kosodrzewiną i widokami na masyw Babiej Góry, wchodzimy do lasu. To ten moment, w którym chcemy jak najszybciej znaleźć się w aucie. Wszyscy oprócz Młodszego są zmęczeni. W nogach czujemy przede wszystkim mozolne podejście w dół. Zostało nam półtora kilometra, idziemy…

Na parkingu jesteśmy po 16. Zmęczeni, ale nasyceni górami. (Na dziś. Jutro ta dorosła połowa naszej drużyny znów będzie tęsknić.) Starszak miał swój mały-wielki sukces. Wyraźnie cieszy się z przejścia Perci Akademików. Planuje kolejne trudne trasy. A my cieszymy się z nim. I przyglądamy się tej budzącej się górskiej pasji. Trochę dumą, trochę ze wzruszeniem. A potem zapinamy pasy, i jedziemy szukać obiadu.

Ważne dopowiedzenie

* Czarny Dziób – nie mam zdjęć, bo asekurowałam dziecko.

** Na blogach górskich często szuka się informacji, czy dam radę, czy coś jest trudne, czy łatwe. Niekiedy działa to na zasadzie – ona/on/oni zrobili, ja też potrafię. Czujemy się w obowiązku podkreślić, że są to subiektywne opinie – każdy ma swoją historię górską, swoje możliwości psychofizyczne i doświadczenie. I to przede wszystkim należy brać pod uwagę.

Babia Góra i dzieci? Jak najbardziej. Jeśli chodzi o przedszkolaka na Perci Akademików – zdecydowanie nie jest to szlak dla każdego dziecka. Nasz Starszak jest bardzo obeznany z górami, trenował wspinaczkę na ściance i – co najważniejsze – sam nalegał, że chce spróbować swoich sił na łańcuchach. Znając trasę i dziecko nie mieliśmy powodów, by wątpić, że ten konkretny 6latek sobie poradzi – i z wysiłkiem fizycznym, i z ewentualnym lękiem. Starszak nie tylko sobie poradził, ale zrobił to w wyśmienitym stylu. Natomiast nie każde dziecko się tu odnajdzie – i to jest OK! Nie każde musi. Co więcej – nie każdy dorosły ma przyjemność skakania po klamrach. To też jest OK! 

A! pamiętajcie, że Perć Akademików jest: a) szlakiem jednostronnym – TYLKO w górę b) zamykana na zimę – kiedy ta zima następuje w Beskidach możecie sprawdzić na stronie BGN.

Informacje praktyczne

  • Najwyższy Punkt: 1725m n.p.m
  • Parking na Przełęczy Krowiarki jest płatny
  • Do Babiogórskiego Parku Narodowego obowiązują bilety wstępu
  • Najkrótsze podejście wg. mapy – 2:20 (czerwony szlak przez Sokolicę)
  • Najdłuższe podejście wg. mapy – 3:20 (niebieski szlak do Markowych Szczawin, czerwony na szczyt)
  • Perć Akademicka jest szlakiem jednostronnym zamykanym na zimę

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *